Zorza polarna jest naprawdę trudna do przewidzenia. Nie czekaj, aż będzie całkowicie ciemno, zorzę możesz zobaczyć nawet po zachodzie słońca i jak jest zmrok lub zmierzch. Jeśli warunki są dobre i nie widać północnego światła, spróbuj ponownie za 30 minut lub godzinę. A jeśli nie masz dziś szczęścia, spróbuj jutro. Reunion Tower. Reunion Tower is a 561 ft observation tower in Dallas, Texas and one of the city's most recognizable landmarks. Texas State Capitol,…. @ Stuart Seeger. Zajmujemy się również organizowaniem wycieczek na zamówienie. Zachęcamy do tego, aby magię biegunów i piękno arktycznej przyrody odkryć wspólnie z biurem Polar Travel! Rejs po fiordach norweskich, oglądanie zorzy polarnej w Finlandii czy trekking po lodowcu na Islandii - to propozycje wyjazdów z Polar Travel. Zapraszamy! OPCJA DLA CHĘTNYCH: poranna wycieczka psimi lub reniferowymi zaprzęgami. Po południu udajemy się na zwiedzanie Lodowego Hotelu. Dowiemy się, jak taki hotel powstaje (każdego roku budowany jest na nowo!). Przechodząc przez lodowe korytarze dotrzemy do Lodowej Restauracji, gdzie spróbujemy lokalnych przysmaków. Zorza polarna. Czy można zobaczyć ją w Polsce? To pytanie zadaje sobie wielu miłośników obserwacji nieba i znajdujących się na nim gwiazdozbiorów. - Na pewno nie w Warszawie. Trzeba unikać sztucznych świateł. Najlepiej nad Bałtykiem, gdzie przed sobą nie mamy nic i tam przy dłuższym naświetlaniu bez problemu można uchwycić ZORZA POLARNA NORWEGIA - Wszystko na temat. Porady i Wskazówki o Podróżach i Atrakcjach w ABC.Podroze.Gazeta.pl Polowanie na Zorzę Polarną. Noc polarna występuje w strefach polarnych gdy Słońce przebywa pod horyzontem ponad 24 godziny. Tuż za kołami podbiegunowymi (66°33'') zjawisko to ma miejsce dwa razy w roku (22 czerwca i 22 grudnia) – występują wtedy zamiennie dzień i noc polarna trwające przez 24 godziny. W tym czasie na jednej Zorza polarna, po łacinie aurora borealis, co może oznaczać "północne światło", to piękne migotliwe zjawisko widzialne przez większą część roku na obszarach za kołem podbiegunowym (66 równoleżnik), do których należą wielkie połacie Laponii. Mimo że Finlandia nie jest wcale najbardziej wysuniętym na północ krajem Europy, to z powodzeniem można tam obserwować to Po pierwsze monitoruj pogodę. Zorza polarna na półkuli północnej (aurora borealis) jest najłatwiejsza do zobaczenia w miesiącach zimowych – od grudnia do kwietnia. Przyczyna jest prosta – nocne niebo jest wtedy wystarczająco ciemne. To jednak nie wystarczy. Niebo musi być też czyste – bezchmurne. Potężna burza słoneczna może potencjalnie pozwolić mieszkańcom górnego Środkowego Zachodu na wspaniałą okazję by podziwiać zorzę polarną jeszcze w tym tygodniu. Zjawisko będzie widoczne w części Illinois i Indiany. Według Instytutu Geofizycznego na Uniwersytecie Alaska-Fairbanks UAF, zorza polarna może być widoczna wysoko na niebie w tak daleko położonych na południe jak ta2X51. Indywidualny wyjazd na poszukiwanie zorzy polarnej w Norwegii, w dowolnie wybranym przez Ciebie terminie. Świadczenia zawarte w cenie: przelot na trasie Warszawa - Tromso - Warszawa, (istnieje możliwość dolotu z innego lotniska) 3 noclegi w hotelu 3* w pokoju dwuosobowym 3 śniadania w postaci bufetu w hotelu udział w wycieczce w celu poszukiwania zorzy polarnej ubezpieczenie Signal Iduna KL 40000 EUR (obejmuje następstwa chorób przewlekłych), NNW 15000 PLN, BP 1000 PLN Cena nie zawiera: wyżywienia poza 3 śniadaniami w postaci bufetu w hotelu wydatków własnych obowiązkowej składki na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny: 10 PLN/os. Dopłata do pokoju jednoosobowego w hotelu 3*: 550 PLN za osobęDopłata do pokoju jednoosobowego w hotelu 4*: 650 PLN za osobę Istnieje możliwość poszerzenia oferty o dodatkowe noclegi i atrakcje (w zakładce "Informacje dodatkowe"). Zorza polarna (Aurora borealis, aurora australis)Zjawisko świetlne obserwowane na wysokich szerokościach geograficznych, występuje głównie za kołem podbiegunowym, np. w Islandii, północnej Finlandii, północnej Norwegii. W sprzyjających warunkach bywa widoczna nawet w okolicach pięćdziesiątego równoleżnika. Zjawisko to przybiera różne natężenie i dzieńWylot z Polski i przylot do Tromso. Transfer i zakwaterowanie w hotelu. 2 dzień Śniadanie w hotelu. Czas wolny na dodatkowe atrakcje. Możliwość zwiedzenia Polarii - muzeum, któego budynek jest atrakcją samą w sobie (lodowe kry nalożone na siebie). Wizyta rozpoczyna się od oglądnięcia filmu o zorzy polarnej w Arktyce, a nastepnie spacerując "arktyczną ścieżką" możemy zapoznać się z arktyczną, zimową burzą, przyrodą tundry oraz z zorza polarną. Do kompleksu muzealnego należy także akwarium, w którym zobaczyć można foki. Amatorów ryb na pewno zainteresuje ekspozycja na temat ryb występujących w Morzu Barentsa. Oczywiście nie zabraknie tutaj także sklepów z wyjazd busem poza miasto w celu poszukiwania zorzy polarnej. W cenie ciepłe napoje i trwania wycieczki: 6-7h. W nocy powrót do hotelu. 3 dzień Śniadanie. Dzień wolny na dalsze zwiedzanie miasta lub atrakcje dodatkowe. 4 dzień Śniadanie, wykwaterowanie i przejazd na lotnisko. Następnie przelot do Polski. Zorza polarna (Aurora borealis, aurora australis)Zjawisko świetlne obserwowane na wysokich szerokościach geograficznych, występuje głównie za kołem podbiegunowym, np. w Islandii, północnej Finlandii, północnej Norwegii. W sprzyjających warunkach bywa widoczna nawet w okolicach pięćdziesiątego równoleżnika. Zjawisko to przybiera różne natężenie i kolory. Kiedy masz szansę zobaczyć zorzę polarną?Jej światło jest najczęściej widoczne późną jesienią i wczesną wiosną, pomiędzy godziną szóstą po południu, a pierwszą w nocy. Właśnie wtedy najlepiej obserwować zorzę polarną. Oczywiście warunkiem jest brak zachmurzenia. Szanse zobaczenia zorzy wzrastają wraz ze spadkiem temperatury, a więc im zimniej tym lepiej. Nie ma jednak żadnej gwarancji, że będzie można ją zobaczyć. Bywają dni z kilkoma fantastycznymi pokazami świateł w ciągu wieczoru, innym razem przez kilka dni zorza wcale się nie pojawia. Aby umilić sobie czekanie na świeżym powietrzu i nie zmarznąć, można urządzić sobie trekking lub połączyć polowanie na zorzę z wycieczką na skuterach śnieżnych lub psich zaprzęgach. Przykładowe formy dodatkowych atrakcji: Skutery śnieżne - Jazda na skuterach śnieżnych to jedna z doskonałych form aktywnego wypoczynku. Aby prowadzić skuter wymagane jest ważne prawo jazdy i wiek min. 15 lat w Finlandii i 18 lat w Norwegii. Skutery są dwuosobowe, ale istnieje możliwość wynajęcia skutera dla jednej osoby. Wycieczka rozpoczyna się od transportu z hotelu lub lotniska do bazy skuterów śnieżnych, gdzie po zaopatrzeniu się w niezbędne wyposażenie (zapewniane przez organizatora ciepłe ubranie, rękawice, buty, kask) wszyscy przechodzą kurs jazdy szkoleniu rozpoczyna się prawdziwa zabawa i szaleństwa na skuterach. Zależnie od wybranej opcji wycieczka trwa od kilku do kilkunastu godzin, a na skuterze podróżuje jedna lub dwie czasie jazdy przewidziane są liczne postoje na podziwianie arktycznej przyrody oraz na ciepłe napoje i posiłek. Dla chętnych atrakcje typu: łowienie ryb pod lodem lub wizyta w śnieżnym hotelu. Jeśli zdecydujesz się na wieczorną wyprawę, masz szansę zobaczyć zorzę polarną. Skutery śnieżne, 2h - 1700 NOK/os. - Kirkenes Skutery śnieżne + obiad 4h – 2500 NOK/os. - Kirkenes Skutery śnieżne + polowanie na zorzę polarną, 2h – 1700 NOK/os. - Kirkenes Skutery śnieżne dzienne/wieczorne + obiad, 4,5h (7h z transferem) – 1695 NOK/os. - Tromso Psie zaprzęgi - Przejażdżka poprzedzona jest zapoznaniem uczestników z psami oraz krótką lekcją powożenia. Trasa wycieczki ciągnie się przez zaśnieżone bezdroża, w jej trakcie przewidziane są krótkie przystanki na robienie zdjęć. Organizator zapewnia transfer, niezbędny sprzęt oraz odzież. W zależności od wybranej opcji uczestników czekają dodatkowe atrakcje takie jak obiad w lapońskim namiocie lub obserwacja zorzy polarnej. Psie zaprzęgi + polowanie na zorzę polarną, 5h – 1995 NOK/os. - Kirkenes Psie zaprzęgi 4h + obiad – 1490-1850 NOK/os. (zależnie od terminu) – Tromso Psie zaprzęgi wieczorem, 4h + obiad - 1490-1690 NOK/os. (zależnie od terminu) – Tromso Psie zaprzęgi + zorza polarna + przekąski, 8h – 3490-3690 NOK/os. (zależnie od terminu) – Tromso Psie zaprzęgi, cały dzień + posiłki – 2490-2690 NOK/os. (zależnie od terminu) – Tromso Psie zaprzęgi, 2 dni + posiłki, nocleg w lapońskim namiocie – 4990-5190 NOK/os. (zależnie od terminu) – Tromso Psie zaprzęgi, 5 dni + posiłki, noclegi – 14990 NOK/os. - Tromso Spacer w rakietach śnieżnych, 2h – 750 NOK/os. - Wycieczka rozpoczyna się od krótkiej lekcji chodzenia w rakietach śnieżnych. Spacer odbywa się w okolicy Śnieżnego Hotelu w Kirkenes. Trekking po lodowcu, 12h – 1490 NOK/os. - Trekking po lodowcu Steindal, w Alpach Lyngyńskich, w okolicach Tromso. Wycieczka rozpoczyna się od dwu i półgodzinnego spaceru do lodowca, po którym uczestnicy przechodzą lekcję użytkowania sprzętu lodowcowego. Po krótkim kursie rozpoczyna sie trwający około cztery godziny trekking poprzez bajeczne lodowcowe krajobrazy. W trakcie wycieczki organizator zapewnia transfery, niezbędny sprzęt oraz dwa posiłki. Połowy krabów, 4h – 1650 NOK/os. - W czasie wycieczki masz szansę poznać tajniki połowu oraz przyrządzania krabów królewskich. Dojazd do miejsca połowu odbywa się za pośrednictwem skutera śnieżnego (prowadzonego przez przewodnika). Zorza polarna jest niezwykle barwnym zjawiskiem spowodowanym przez cząstki słoneczne mieszające się z gazami atmosferycznymi. W ten sposób niebo olśniewa, pojawiają się na nim barwne wstęgi, a my możemy podziwiać to niesamowite wydarzenie 🙂 Warto jest wybrać się do jednego z miejsc, gdzie możemy doświadczyć tego jedynego w swoim rodzaju zjawiska i przekonać się na własne oczy, jakie robi wrażenie. Poniżej znajdziecie trzy miejsca na ziemi, gdzie zorza polarna jest najpiękniejsza! 1. Islandia To jedno z najlepszych miejsc do obserwowania zorzy polarnej. Musicie jednak pamiętać, że występuje ona w określonym czasie – od października do marca. Warunkiem zobaczenia tego zjawiska jest również bezchmurne i czyste niebo. Warto także wyjechać na obrzeża miasta, z dala od zanieczyszczonego powietrza i świateł miasta, które ograniczają widoczność zorzy polarnej. 2. Alaska Na Alasce czas występowania tego zjawiska jest nieco dłuższy niż w Islandii. Trwa od połowy września do końca kwietnia. Coldfoot to miasto, w którym szansa na obejrzenie zorzy polarnej jest największa. Wiele biur podróży organizuje kilkudniowe wycieczki właśnie w to miejsce, których celem jest wypatrywanie tego pięknego rozświetlonego nieba. Warto również dodać, że piękną zorzę polarną można zaobserwować również w pobliskiej Alasce Kanadzie. Jeżeli głównym celem Waszej wyprawy ma być podziwianie zorzy polarnej, warto rozważyć połączenie Alaski i Kanady. Zwiększa to Wasze szanse na zobaczenie tego niesamowitego zjawiska, a dodatkowo możecie zobaczyć dwa niezwykłe miejsca podczas jednej podróży. 3. Norwegia Północna część Norwegii jest również idealnym miejscem do obejrzenia wspaniałego, kolorowego nieba. Oczywiście to, czy uda nam się cokolwiek zobaczyć, uzależnione jest od łask natury. My musimy być tylko bardzo cierpliwi. Często, żeby doczekać się tego zjawiska, turyści spędzają całe noce pod gołym niebem! Ale nawet, jeżeli jest to duże wyrzeczenie, to dla tak imponującego widoku naprawdę warto! W podróży Europa Dzieje się Zorza polarna – gdzie i kiedy można ją zobaczyć? autor: Agnieszka Rodowicz Norwegia Tromsø Norweski Żeby zobaczyć zorzę polarną, najlepiej jwybrać się do Norwegii, do Tromso, w którym co roku można obserwować niezwykły spektakl. Kiedy jechać? Od października do kwietnia. Zamarłam w bezruchu. Przede mną spomiędzy gęstwiny drzew wychyliła się głowa renifera, a potem cała reszta. Zwierzę spojrzało wielkimi, pięknymi oczami i majestatycznie poruszyło rogami, które wyglądały, jakby porastał je mech. A potem z wolna przecięło ścieżkę i zniknęło między drzewami. To było niesamowite spotkanie, ale przyjechałam tu w innym celu. Miałam zapolować na jeden z największych dziwów natury. Aurora borealis, czyli zorza polarna, albo lisi ogień – wszystkie te nazwy odnoszą się do olśniewającego pokazu „światło i dźwięk”. Wprawdzie zorze występują przez cały rok, ale widać je tylko na ciemnym, bezchmurnym niebie. Dlatego noc polarna to idealny czas, by je zobaczyć. fot. Norwegowie wierzą, że na niebie tańczą duchy, Finowie mówią o revontulet, czyli lisim ogniu. To od baśni, w której te zwierzęta, zamiatając kitami śnieg, krzesały w niebo iskry. Z kolei „Edda poetycka”, najstarszy nordycki epos, tłumaczy, że kiedy na niebie trwa jedno z największych kosmicznych show, piękne walkirie prowadzą martwych bohaterów w zaświaty. Dziś wiemy, że pochodzenie zorzy jest bardziej prozaiczne. To nie herosi ani dusze zmarłych, ale efekt zderzenia cząstek wiatru słonecznego, przechwyconych przez ziemskie pole magnetyczne w okolicach biegunów, z cząsteczkami gazów atmosfery. Te mikrokolizje powodują świecenie. Ale nawet gdy znasz naukowe wyjaśnienie, i tak wierzysz w magię. Co lubi zorza polarna Po południu wraz z grupą turystów wsiadam do sporego busa. Jego kierowca, Karson, organizuje takie polowania. Prowadząc auto, opowiada o zwyczajach zorzy i cały czas rozgląda się dookoła w poszukiwaniu miejsca, gdzie polarnej nocy nie rozświetla najmniejszy blask światła. – Trzeba być czujnym – tłumaczy. – Nigdy nie wiadomo, kiedy, gdzie, w jakiej postaci i na jak długo się pojawi. Czasem zjawisko trwa kilka godzin, nieraz tylko parę minut. Żeby zobaczyć zorzę, trzeba mieć szczęście. Ale szczęściu należy pomóc. Wybieramy więc bezchmurne niebo, unikamy pełni i oświetlonych sztucznie miejsc. Można jej szukać na lądzie albo wyruszyć w rejs wzdłuż wybrzeża. Po godzinie, w czasie której jeden ze współtowarzyszy pomylił zielony pasek na górze przedniej szyby z zorzą, zatrzymujemy się nad samym morzem. Kilkanaście osób wysiada z samochodów i zaczyna wpatrywać się w norweską ciemność. Po godzinie przytupywania na mrozie przewodnik wskazuje na horyzont: – Widzicie? Zaczyna się… Wpatruję oczy, ale nic nie widzę. A może? Coś jakby łuna nad miastem? A przecież tam nie ma żadnego miasta. Włączam aparat, nastawiam ostrość na nieskończoność i naświetlam zdjęcie kilka sekund. Na wyświetlaczu pojawia się jedynie głęboka czerń. Próbuję raz jeszcze, wydłużam czas ekspozycji i… coś widać. Jakby zieloną poświatę. Pierwszy raz w życiu aparat widzi więcej niż moje oczy. Trzaski na niebie, czy to zorza? Za moment i ja widzę świetlne punkty. Mija kolejna godzina, mróz daje się już we znaki. Rozbłyski, najpierw delikatne, stają się intensywniejsze, po czym znikają. Przybierają postać poziomych lub pionowych pręg, pasm, łuków, kurtyn, promieni, koron. Raz są zielonkawe, kiedy indziej fioletowo-czerwone. Przewodnik, kierowca i szef w jednej osobie tłumaczy, że kolor światła zależy od szybkości, z jaką kosmiczne cząstki wpadają w atmosferę. Najczęściej oglądana, bo najłatwiej dostrzegalna dla ludzkiego oka, jest zielona aurora. Czerwoną i fioletową widać tylko, kiedy jest wyjątkowo mocna. Nagle zaczyna się podniebna dyskoteka. Zielone smugi rozświetlają jednocześnie obie strony nieba. Są coraz dłuższe, coraz wyraźniejsze, aż w końcu łączą się w pierścień i zaczynają się poruszać. Biegną, wirują, wydaje się, że ze sobą tańczą. Raz przypominają ptaka, długi warkocz albo dym z komina. Najbardziej niezwykłe jest jednak to, że w świdrującej ciszy słychać dźwięk, który brzmi jak szum radia albo… bekon skwierczący na patelni. Błękitne godziny Po powrocie do hotelu rozgrzewam się w saunie, a potem wyleguję w gorącym jacuzzi na tarasie z widokiem na największe norweskie miasto za kołem podbiegunowym – Tromsø. Zwane jest bramą Arktyki, ale o dziwo ma wyjątkowo łagodny klimat. Kiedy w głębi lądu zimą słupek rtęci spada poniżej –30°C, tu jest tylko –10°C. To zasługa Golfsztromu, prądu morskiego, który liże wybrzeże i okoliczne wyspy ciepłym jęzorem. Przy wąskich zaśnieżonych ulicach stoją niewysokie, drewniane domy pomalowane na szaro, żółto, biało lub czerwono. Dawniej w Tromsø budynki miały głównie czerwony kolor. Bo czerwona farba, którą uzyskiwano z wydobywanych w okolicy rud żelaza, była najtańsza. Białą, droższą, malowano tylko drzwi i framugi okien. Zwyczaj ten wciąż żyje, choć Norwegowie, jedni z najlepiej zarabiających ludzi na świecie, mogliby dzisiaj używać białej farby do woli. Ale tu, na północy, ważniejsze są sprawy zasadnicze niż zbytek. Tromsø leży na tej samej szerokości geograficznej co Alaska i Syberia, jeśli więc Norweg ma wydać pieniądze, to woli przeznaczyć je na dobrą lokalizację domu. Ceny nieruchomości zależą od tego, jak położona jest względem słońca. Bo 21 listopada słońce znika za horyzontem. I pojawia się dopiero trzy miesiące później. Do tego czasu mrok nocy polarnej rozjaśniają tylko uliczne latarnie, rzęsiście oświetlone sklepowe wystawy i wnętrza mieszkań. Wyobrażałam sobie, że podczas nocy polarnej jest czarno przez 24 godziny na dobę. Tymczasem okazuje się, że noc, a właściwie dzień, ma głównie kolor błękitny. Masz wrażenie, jakby słońce wschodziło i nie mogło wzejść. Tylko koło 11 robi się szaro jak w mglisty listopadowy dzień. Już w południe nieboskłon obleka się różem, potem przybiera różne odcienie granatu, chabru, błękitu. Te godziny, kiedy wszystko nabiera sinawych odcieni, zwane są błękitnymi. I powoli znowu zapada ciemność. Bardzo powoli. Tran, trunek i torskemolje Przed wejściem do nawet najmniejszej restauracji pali się ognisko albo pochodnia. Zwyczaj pochodzi z czasów wikingów, kiedy ogień palony przed domem sygnalizował zbłąkanym wędrowcom, że tu znajdą schronienie. W Tromsø jest pięknie, mimo to szybko robię się senna. To reakcja organizmu na brak światła. Mieszkańcy tej szerokości geograficznej rekompensują to sobie, jedząc dużo tłustych ryb bogatych w witaminę D. Wszyscy łykają także kapsułki z tranem. W Tromsø pija się też piwo z lokalnego browaru. Jest 10 rano, a klientów w firmowym barze nie brakuje. Siedzą przy prostych drewnianych ławach, wpatrując się w stojącego naprzeciwko wypchanego polarnego misia. – Na smutki polarnej nocy najlepsze jest Morketidsk Ol – wyjaśnia barman. I podaje mi szklankę. fot. Agnieszka Rodowicz Pocieszona, ruszam do portu, gdzie dołączam do grupy turystów wsiadających na kuter. Jego kapitan, niejaki Alex, wita nas serdecznie i częstuje kawą i ciasteczkami z cynamonem. Popłyniemy na ryby. Woda w zatoce, nad którą leży Tromsø, jest tak czysta, że ryby można łowić nawet w porcie. Ale wędkowanie to jedynie część atrakcji. Pozostałe to podziwianie podbiegunowych krajobrazów. Każdy dostaje długą, ciężką wędkę z wielkim kołowrotkiem. Zarzucam i nagle czuję duży opór. Po kilkunastominutowej walce mdleją mi ręce i ledwo udaje mi się wyciągnąć z wody kilkukilogramowego dorsz W mesie na kuchence pali się już ogień, w garnku bulgocze wrzątek. Nie mija kwadrans i na półmiskach wjeżdżają parujące dania. Ryba, podsmażona cebula i bekon. – To najprostsze i najlepsze jedzenie – mówi nasz kapitan. Dorsz gotuje się w wodzie tak słonej, by przypominała morską. Dlatego jest wyjątkowo delikatny. Na kolację też są ryby, tym razem w restauracji. Zamawiam torskemolje. To tradycyjna potrawa przyrządzana ze wszystkich fragmentów dorsza. Jest więc mięso duszone na parze, duszona ikra, smażone języki, policzki i podgardle, wątroba faszerowana żołądkiem. Do tego ziemniaki i sos z wątróbki. – Zwyczaj jedzenia całych ryb wynika z szacunku dla nich – wyjaśnia kelner. Skoro ryba musi zginąć, by nakarmić człowieka, to nic nie może się zmarnować. Mojej porcji to nie grozi – wszystko jest pyszne. Tromsø to także cudowna okolica, by pobiegać na nartach, pojeździć śnieżnym skuterem albo poprowadzić psi zaprzęg. A także, o czym przekonają się ci, którzy dotrą tu w pierwszym tygodniu lutego, sportowe emocje. Wtedy odbywają się wyścigi reniferów zaprzężonych do… narciarzy. Ciągnięci przez zwierzaki, pędzące z prędkością 60 km/h, zawodnicy próbują utrzymać się na nogach. Jest to równie trudne, co zabawne. Ot, dodatkowa atrakcja dla łowców norweskich zórz… fot. GDZIE ZJEŚĆ Arctandria Sjømatrestaurant to tradycyjna restauracja z rybami i owocami morza. Podczas wieczorów torskemolje buffet można spróbować tego narodowego dania Aunegården mieści się dawnej rzeźni. Proste, ale bardzo smaczne dania: makaron penne z wędzonym łososiem i warzywami, kanapka z marynowanym śledziem, purée z ziemniaków z duszoną czerwoną cebulą, zupa z owoców morza. GDZIE SPAĆ: Clarion Hotel Bryggen. Położony w centrum miasta, tuż przy nabrzeżu, jeden z najnowocześniejszych hoteli w Norwegii. Goście mogą korzystać z sauny i jacuzzi na JAK DOTRZEĆ: Od niedawna linie Wizz Air latają z Gdańska bezpośrednio do Tromsø. Z innych miast samolotem leci się najpierw do Oslo Gardermoen, a stamtąd do Tromsø (podróż trwa ok. 4 godzin). Z lotniska do centrum kursuje bus. Polecamy W podróży Grecja - przyjaźni mieszkańcy, piękne plaże i aromatyczne jedzenie Sezon wakacyjny w pełni, ale z pewnością są jeszcze osoby, które w tym roku nie zaplanowały żadnego wyjazdu. Nie trzeba jednak przejmować się wysokimi cenami czy odległymi terminami. Z pomocą przychodzą nam oferty last minute, np. do Grecji. Podpowiadamy W podróży W podróży 4 najpiękniejsze wyspy chorwackie – sprawdźcie, na której chcielibyście spędzić wakacje w Chorwacji Zabytkowe miasteczka wśród starych winnic, malownicze zatoki i plaże oraz wspaniałe widoki – to wszystko znajdziecie na chorwackich wyspach. Jeśli wybieracie się na wakacje w Chorwacji wybierzcie jedną z nich, a nie pożałujecie. W podróży W podróży 7 atrakcji blisko Warszawy, które warto zobaczyć. Polecamy miejsca do spędzenia czasu na rowerze, kajakiem i pieszo Zamiast morza – rzeki, zamiast gór – równie malownicze niziny z wierzbami. Mazowsze to urokliwy region Polski, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Poznajcie atrakcyjne miejsca blisko Warszawy. W podróży W podróży 10 najładniejszych campingów w Polsce! Wybieramy campingi nad morzem, w górach, nad jeziorem i rzeką, a nawet w... winnicy A gdyby tak w tym roku wybrać się na camping? Pod namiot, na glamping albo pojechać camperem? Niezależnie od wyboru, wrażenia będą murowane! Zostań z nami Zapisz się do Newslettera